kilka pytań. Jeśli jakimś cudem trafisz jednak na Diaza, który mógł

Miał rację. Milli zrobiło się głupio. Trenowała tyle czasu,

- Doszłaś. Wielka rzecz. Była w szoku. Więc to się stało? Doszła? Miała orgazm? - Ale... ale ty nie. - Wiedziała dostatecznie dużo o ogierach i bykach i o tym, co robili mężczyźni. Wiedziała, że w jakimś sensie Brig sobie przeczy. A może nie chciał tego z nią zrobić. - Słuchaj, Cass, jeżeli będziesz podniecona, możesz sama sobie ulżyć. Nie potrzebujesz mnie. - To znaczy...? - Odsunęła się zgorszona. - To nic takiego. - Wstał, otrzepał ręce i wytarł je w spodnie. - Ja nie chcę... - No to nie. To nie moja sprawa. - Przyglądał się jej. Wykrzywił usta z niesmakiem. - Możemy wracać? - Rzucił papierosa na pniak i zgasił go czubkiem buta. - Chyba powinniśmy znaleźć twojego konia. - I zapomnieć o tym, że prawie... Wyciągnął do niej rękę i pomógł jej wstać. - Powiedziałem ci już, że nic się nie stało. Nic wielkiego. Trochę mnie poniosło. Pomyślałem, że przynajmniej powinnaś spróbować, jak to jest. - Bzdura! Ty też to czułeś! - Czułem to z wieloma dziewczynami. - Nie wierzę ci. - Również z twoją siostrą. Cassidy myślała, że szloch rozedrze jej gardło. Odskoczyła od niego. - Jak możesz! - krzyknęła. - Teraz. Teraz, kiedy dopiero... - Widziałaś nas przy basenie. - Ale... - Powinnaś postać dłużej, to byś sobie popatrzyła. - Gorzki grymas wykrzywił jego usta. - Może byś się czegoś nauczyła. Twoja siostra jest naprawdę gorąca. Sapiąc, Cassidy odchyliła się i uderzyła go w twarz z taką siłą, że aż echo poniosło. Chwycił ją za ręce i podniósł je nad głowę dziewczyny. - Nie bij mnie - ostrzegł. Jego twarz nabrała dzikiego wyrazu. - I niech ta noc będzie dla ciebie nauczką. Nie dawaj tego za darmo byle komu. - Nie dam. - Ale prawie to zrobiłaś. Podniosła głowę. - Myślałam, że nic się nie stało. Parsknął. - Tylko dlatego, że jestem tak cholernie szlachetny. - Kocham cię! Zamarł. Nad osłoniętą nocą ziemią zaległa głucha cisza. Cassidy patrzyła Brigowi prosto w oczy. - Cassidy - odezwał się łagodniej. - Spróbuj nie mieszać pożądania z miłością. Ty... chciałaś przeżyć i zobaczyć, jak to jest się z kimś przespać. I nic w tym złego, o ile nie stanie się to obsesją jak u twojej siostry. Ale, do cholery, nie możesz mówić facetowi, że go kochasz tylko dlatego, że wsadził ci rękę w majtki. - Nie pozwoliłabym na to nikomu, gdybym go nie kochała. - Do licha... - Kocham cię, Brigu McKenzie, i bardzo mi przykro z tego powodu. - Spuściła oczy. Brig potrząsnął głową. Jego twarz nie była już tak surowa, ale w oczach pojawił się cień smutku. - Nie kochasz mnie, a ja nie kocham ciebie, i nigdy, nigdy więcej nie będziemy już o tym rozmawiać. - Powoli opuścił jej ręce. - To, co się stało przed chwilą, już się nie powtórzy. Popełniłem błąd. Myślałem, że robię ci przysługę... - Cholerną. Pragnąłeś mnie! - Tylko dlatego, że facet się podnieca... Zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała go z nową pasją, która zrodziła się z rozpaczy. Próbował się od niej uwolnić, zanim będzie za późno. - Kocham cię, Brig. Jego ciało napięło się, ale jej nie odepchnął. Odpowiedział na pocałunek. Objął ją i przyciągnął do siebie. Ciało przy ciele, serce przy sercu. Poddał się z jękiem i pociągnął ją na ziemię. - Nie! - wrzasnął, odpychając ją od siebie tak, że prawie się przewróciła. - Nie rozumiesz, Cassidy? To jest nieuczciwe. Ty jesteś jeszcze trzpiotem, a mnie zatrudnił twój ojciec na okres próbny. - Wskoczył na konia, chwycił wodze i spojrzał na nią przez ramię. - Jedziesz? Ze wstydu paliły ją policzki. Ściskało ją w gardle, łzy cisnęły się do oczu. Zachowała resztki godności i kiwnęła głową. - Dobrze. - Podał jej wodze do rąk. - Jedź do domu i idź spać. Ja poszukam Remmingtona.
- Chyba już po wszystkim - westchnęła.
an43
i skąd opłaca składki, a więc gdzie pracuje?
mówić, że Diaz mięknie. Zaczęliby myśleć, że teraz ujdzie im już na
Milla zawsze miała tendencję do stania z boku, do bycia bardziej
an43
Teraz, by wyjść, musiałyby je przeskoczyć.
122
swojego prywatnego biura. - Ja mówię, że to moja straż przyboczna.
na jej telefon komórkowy; niestety, rejestrowanie połączeń
- Mamy zaginięcie czteroletniego chłopca - odezwała się Debra
przyciągając leżankę.
Milla ucieszyła się, widząc go mniej więcej takim, jakim był

– Parę miesięcy temu odebraliśmy telefon w kwaterze Firmy. Dzwoniła

Chciałbym tylko, żeby nauczyła pani moje
Freyo. Rano będziesz niewyspana.
Theo poklepał synków po plecach i zerknął na córkę, która
– Jest bardzo ładny – przyznał Theo.
naciskiem silnego wiatru. Szyby były zasłonięte deskami i oklejone
- Ja? - pyta z niedowierzaniem. - Sądzi pan, że mogłabym...? - A jak ty myślisz?
udział. Chodziło mi o pieniądze i stypendia, żebym mogła
Postanowiła na początek uśmiechnąć się.
Laura starała się nie rozkoszować tak bardzo dźwiękiem jego
Westchnęła. Weszła do biblioteki i zapaliła światło. Miłe
lubi. Richard zginął. Pochowano go właśnie dzisiaj.
Być może uda się mu w końcu o niej zapomnieć. Inaczej Kate Ryan
motelu znajduje się basen wraz
Malinda zdawała sobie sprawę ze swojej paplaniny,

©2019 www.imperator.to-mocny.beskidy.pl - Split Template by One Page Love